wtorek, 6 grudnia 2016

Trekking w Rejonie Everestu – Base Camp czy Kala Pattar oraz dlaczego nie lubię spać w Gorak Shep

Wyznaczając cel wędrówki głównym szlakiem w Rejonie Everestu w Nepalu, zwykle uznaje się, że jest nim Everest Base Camp. (Poprawniej należałoby mówić Everest South Base Camp, czyli baza południowa, bo jest jeszcze baza po tybetańskiej, a więc północnej stronie góry.) Czy jednak Base Camp (EBC) jest najciekawszym i najważniejszym miejscem dla trekkera udającego się w górną część doliny Khumbu?

Base Camp po stronie nepalskiej zaznaczony na większości współczesnych map znajduje się w górnej części doliny Khumbu, na prawym skraju lodowca o tej samej nazwie (po lewej jak podchodzimy od dołu), na zakręcie tegoż lodowca, pod szczytem Khumbutse, na wysokości ok. 5270 m n.p.m. Jest rzeczywiście miejscem, gdzie obozują współcześnie wspinacze, których celem jest wejście na Everest od strony nepalskiej – w zdecydowanej większości uczestnicy wypraw komercyjnych – oraz obsługa tych wypraw.

Niespodzianka numer 1: jesienią często nie ma tam ani jednego namiotu!!! Sezon wypraw na Everest od strony nepalskiej jest wiosną (późny kwiecień i maj), jesienią nikt albo prawie nikt się tu nie wspina.

Miejsce współczesnej lokalizacji bazy pod Everestem po stronie nepalskiej (Everest South Base Camp) na lodowcu Khumbu. Listopad 2016. W bazie jest pusto!
Solukhumbu, Nepal.

Niespodzianka numer 2: wiosną jest tu spore miasteczko namiotowe i klimat raczej daleki od atmosfery górskiej przygody czy spotkania z dziką, surową przyrodą – czego chyba wciąż wiele z nas w górach poszukuje. Nie sądzę, by było możliwe poznanie tu sław wspinania, czy porozmawiania ze wspinaczami. Ci, którzy mieszkają w bazie, mają swoje cele i jeśli nie zostaniemy wprowadzeni tam przez alpinistę, który akurat wtedy będzie miał w bazie znajomych, to mało prawdopodobne jest, by ktokolwiek pozytywnie zareagował na naszą wizytę. Zwykle trekkerzy dochodzą do flag modlitewnych, które są rozwieszone na początku bazy i po zrobieniu zdjęć wracają do Gorakshep.

Wiosenny widok na Everest Base Camp na lodowcu Khumbu. To zdjęcie zrobiłem 22 kwietnia 2015 r., na 3 dni przed tragicznym trzęsieniem ziemi.
Solukhumbu, Nepal.

Niespodzianka numer 3: z Base Campu praktycznie nie widać Everestu!!! Owszem, Mount Everest widać kilkanaście minut przed dojściem do bazy, z moreny, przed zejściem na lodowiec, ale z wielu miejsc w bazie, w szczególności z głównego miejsca przy flagach modlitewnych, nie widać go albo widać mały fragment wierzchołka. Większość góry zasłonięta jest przez Ramię Zachodnie (West Shoulder) Everestu (które zresztą stąd wygląda imponująco). Dość dobrze widać lodospad Khumbu (który muszą pokonać śmiałkowie wspinający się na Everest z tej strony), ale nie jest też tak, że tuż pod lodospad da się łatwo i szybko podejść.

Everest Base Camp, lodowiec Khumbu. Po lewej przełęcz Lho, a za nią Changtse. Na środku lodospad Khumbu. Nad nim West Shoulder Everestu. Wierzchołka Everestu prawie stąd nie widać – delikatnie wystaje nad widoczną po prawej, opadającą w prawo granią.
Listopad 2016. Region Everestu, Solukhumbu, Nepal.

Na mapach zaznaczony jest też "Old Everest Base Camp". To miejsce, gdzie bazowały niektóre wyprawy udające się na Everest, w tym brytyjska wyprawa w 1953 roku, podczas której Sir Edmund Hillary i Tenzing Norgay Sherpa stanęli na wierzchołku. Znajduje się ono po przeciwnej stronie lodowca Khumbu, pod Nuptse. Ponoć chodzą tam niektórzy trekkerzy. Ja nie byłem, nie wydaje mi się też, by prowadziła tam łatwa droga. Nie rozeznawałem tego dokładnie, ale nie widziałem ewidentnej ścieżki. Nawet jeśli taka istnieje, to jest to ścieżka na lodowcu, a przejście wymaga koncentracji i ostrożności, tym bardziej że jak sądzę, nie często tamtędy ktoś chodzi, a sytuacja na lodowcu przecież zmienia się codziennie.

Drugi cel wędrówki w górnej części doliny Khumbu to szczyt Kala Pattar (Kala Patthar) o wysokości ok. 5646 m n.p.m. Większość tych, którzy ruszają na szlak z przekonaniem, że powinni iść do bazy, z czasem dowiaduje się, że to Kala Pattar, a nie Base Camp jest miejscem dla wilu osób ciekawszym. To stąd, a nie z bazy doskonale widać Everest! Główny szczyt, Wierzchołek Południowy (8748 m n.p.m.), Uskok Hillarego i Przełęcz Południową, z której w przeciwną stronę, naprzeciw Everestu wznosi się szczyt Lhotse.

Widok na Everest ze szczytu Kala Pattar (ok. 5646 m n.p.m.). Zdjęcie wiosenne. W dole, na skraju lodowca, wyraźnie widać mnóstwo namiotów w Base Campie. Na prawo od nich lodospad Khumbu (Khumbu Icefall), nad bazą Lho La i Changtse (w Tybecie), nad lodospadem Zachodnie Ramię Everestu (Everest West Shoulder) i nad nim szczyt z wyraźnie widocznym Wierzchołkiem Południowym (South Summit). Na skraju zdjęcia po prawej, w górze, widać Przełęcz Południową. Na prawo od niej jest Lhotse, ale to już poza kadrem.
Kwiecień 2015. Region Everestu, Solukhumbu, Nepal.

Dalej w prawo widać całą panoramę szczytów znanych już trekkerom z wcześniej odbytej drogi, m.in. Ama Dablam, Kangtegę i Thamserku, a w dole długi jęzor lodowca Khumbu. Pod Everestem lodospad Khumbu, który stąd widać doskonale, a pod nim Base Camp – widać tam nawet pojedyncze namioty (jeśli akurat tam są)! Dalej w lewo Ramię Zachodnie (West Shoulder), przełęcz Lho i leżący po stronie tybetańskiej Changtse (7543 m n.p.m.), a później Khumbutse, Lingtren i piękna Pumori, która jest wprost nad naszymi głowami, bo Kala Pattar to taka niezbyt urodziwa czarna skałka właśnie pod Pumori.

Piękna Pumori (7161 m n.p.m.) i leżący pod nią szczyt widokowy Kala Pattar (ok. 5640 m n.p.m.). Wiosna 2016.
Everest Base Camp Trek, Solukhumbu, Nepal.

Gdzie spać?

W górnej części doliny Khumbu są dwa miejsca, w których znajdują się schroniska (lodge). Jednym jest położone niżej Lobucze (Lobuche; ok. 4930 m n.p.m.), drugim – Gorakshep (ok. 5160 m n.p.m.). W pierwszym jest nieco cieplej, są zdecydowanie lepsze schroniska. W drugim są gorsze warunki, jest ograniczony dostęp do wody, ale przede wszystkim Gorakshep jest położony wyżej! Wydawać się może, że to nieco ponad 200 m różnicy wysokości nie powinno mieć wielkiego znaczenia, ale na tej wysokości ma duże. Po pierwsze te ponad dwieście, to niewiele mniej niż 300, a 300 m to zalecana ze względu na aklimatyzację różnica wysokości między kolejnymi noclegami. Dla prawidłowej aklimatyzacji – a zatem i naszego bezpieczeństwa – nie powinniśmy spać wyżej niż 300 m (wg niektórych zaleceń 500 m) niż poprzedniej nocy. (Jeśli ten warunek nie może być spełniony, wówczas na nowej wysokości należy spać przynajmniej 2 noce.) Jeśli spaliśmy w Dingboche (ok. 4320 m n.p.m.) albo w Pheriche (ok. 4280 m n.p.m.), jak większość wędrowców na tej trasie, a nawet jeśli przyszliśmy z Chukhungu (ok. 4740 m n.p.m.) przez przełęcz Kongma, to po drodze do Gorakshep i tak powinniśmy spać w Lobuche przynajmniej jedną noc. Po drugie te ponad 5000 m, na którym leży Gorakshep, to bardzo duża wysokość! Wiele osób nie śpi tam dobrze, zwłaszcza w pierwszą noc, a rano wiele nie jest w świetnej kondycji do dalszej wędrówki.


Na marginesie, Gorakshep to też baza. Wprawdzie nie jest to baza współczesna, ale wyprawy używały tego miejsca jako bazy w przeszłości – można więc powiedzieć, że to jeden ze starych base campów. Tutaj zlokalizowana była baza szwajcarskiej wyprawy, która w 1952 r., a więc na rok przed zakończoną sukcesem wyprawą brytyjską, próbowała zdobyć najwyższy szczyt ziemi (patrz K.Reynolds "Everest. A trekker's guide.", Cicerone Press 2012).


Gorakshep – widok z drogi na Kala Pattar. Osada leży przy morenie potężnego lodowca Khumbu. Wokół fantastyczna panorama. Wyróżniający się szczyt po lewej to Ama Dablam.
Kwiecień 2016. Rejon Everestu, Solukhumbu, Nepal.

Rozwiązaniem, moim zdaniem, najrozsądniejszym – pod warunkiem, że nie mamy sporego zapasu czasu, który pozwoliłby nam na porządną aklimatyzację w Lobuche i późniejsze podejście do Gorakshep – jest wczesna pobudka w Lobuche, podejście do Gorakshep (dla większości trekkerów to nie więcej niż 3h), wejście na Kala Pattar lub do Base Camp-u i powrót przez Gorakshep do Lobuche. To spokojnie da się zrobić w umiarkowanym tempie, z czasem na odpoczynek i posiłek w Gorakshep. A po zejściu do Lobuche będziemy mieli dobre warunki na zasłużony wypoczynek – o wiele lepszy niż ten, który mielibyśmy w Gorakshep.

Wprawdzie jest możliwe zarówno wejście na Kala Pattar, jak i odwiedzenie Base Campu w jeden dzień z Lobuche, ale to opcja dla naprawdę szybkich wędrowców, a ze względu na wysokość dość ryzykowna. Odradzam ją. Zrobiło to raz dwóch moich klientów wraz z młodym tragarzem, który im towarzyszył. Z Lobuche ruszyliśmy wspólnie ok. 5:30 rano. Chłopaki odłączyli się od nas po niespełna godzinie. W szybkim tempie doszli do Gorakshep, weszli na Kala Pattar, zeszli z powrotem do Gorakshep, podeszli do bazy (nie ma bezpośredniej drogi z K.P. do EBC, a ścieżka prowadząca ze szczytu do podnóża K.P. praktycznie dochodzi do Gorakshep i tam łączy się z drogą do base campu) i zeszli przez Gorakshep do Lobuche. Doszli o zmroku — mocno zmęczeni.

Lobuche, podobnie jak Gorakshep, leży przy jęzorze lodowca Khumbu, po zachodniej jego stronie. Widok z przełęczy Kongma.
Listopad 2016. Rejon Everestu, Solukhumbu, Nepal.

Zatem jeśli nie śpimy w Gorakshep, to najprawdopodobniej będziemy musieli wybrać Kala Pattar albo Base Camp. (Robienie obu w kolejne dni podchodząc dwukrotnie z Lobuche, raczej sensu nie ma.) Decyzja zależna będzie między innymi od naszego stanu wypoczęcia i aklimatyzacji oraz od pogody. Jeżeli pogoda zapowiada rewelacyjne widoki i jeśli dobrze się czujemy, to – moim zdaniem – zdecydowanie wybór powinien paść na Kala Pattar. Po pierwsze – jak już pisałem na początku – to stamtąd, a nie z bazy są rewelacyjne widoki. Po drugie, no cóż... Kala Pattar urodziwą górą wprawdzie nie jest, ale w końcu to szczyt i to wcale nie mały, a nie jakieś tam miejsce na lodowcu otoczone ewentualnie masą kolorowych namiocików. ;)

***
A tutaj można zobaczyć Everest z niebywałą dokładnością! Obraz powstał z połączenia 400 fotografii wykonanych przez Davida Breashearsa teleobiektywem z punktu nad Base Campem. Polecam też spojrzenie na bazę w programie Google Earth lub na obrazie satelitarnym w Google Maps – kliknij tu.

---
Post jest kopią wpisu na blogu, który prowadzę na swojej stronie RadekKucharski.com.
---

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz